O mnie

Dlaczego Pieprzyć z Fantazją?
To pytanie nasuwa się pewnie wielu 🙂 Żadna nazwa nie pasowała do mojego bloga. Lubię dużo mówić o jedzeniu i potrafię się w tym zatracić. Mogę fantazjować godzinami o tym co bym zjadła, gdzie bym zjadła i z kim bym zjadła. Dlatego Pieprzyć z Fantazją!

Posiłek jest dla mnie dość intymną chwilą i to, że publikuję tu zdjęcia jedzenia zrobionego przeze mnie jest trochę odarciem się z tej intymności. Moja fascynacja kuchnią doprowadziła mnie do założenia bloga.
Do jego założenia przyczynili się również znajomi. Jedna osoba podsunęła pomysł a druga podtrzymała mnie w rozwijaniu tej stronki  <3  Miałam to zostawić, przestać pisać o gotowaniu, chociaż naprawdę bardzo to lubię  <3  Dziękuję tu raz jeszcze za wsparcie mnie w spełnianiu się :*

Kim jestem?
Mam na imię Lidia, przedstawiam się jako Lidka. Imię po urodzeniu nadał mi tata a dodam, że był fanem serialu „Czterej Pancerni i Pies” 🙂
Urodziłam się i wychowałam na małej podlubelskiej wsi i nadal tu mieszkam. Uprawiam co roku ogród, kwiatki i mam totalne zoo w domu, czyli psa, trzy koty, rybki, nie wiem czy wspominać o hodowli córki w postaci jaszczurki i czterech pająkach 🙂 Czasami nimi też się zajmuje 🙂
Z zawodu jestem księgową, tak potoczyło się moje życie zawodowe. Zawsze marzyłam o studiowaniu historii bądź archeologii, to te tematy mnie kręcą.  Plany idą swoim torem….Po  kilku dobrych latach okazało się, że prócz historii kręci mnie również gotowanie.
Pamiętam jak zaczęłam przygodę z kuchnią. Widziałam jak gotuje mama to raz a dwa zajęcia techniczne w szkole podstawowej. Przełomem okazał się jakże zacny wiek 17 lat! Okazało się wtedy, że nie tylko umiem gotować a także doić krowę! Mama zwyczajnie wkurzyła się na mnie i jednego dnia przed wyjściem do pracy zostawiła mi kości namoczone w wodzie i zalecenie: ugotuj zupę. Podobnie było z krową. Zajrzała rano do mnie do pokoju i powiedziała: Lidka krowa nie dojona, wydój…..Tak zaczęłam uczyć się obowiązków domowych jako gospodyni. Nie wiem czy wspominać, że w wieku 12 lat prowadziłam sama traktor z grabiarką na łąki, żeby grabić siano czy robiłam z tatą zawody w łowieniu okoni. To takie krótkie wspomnienie przeszłości.

Wszystkie te zdarzenia doprowadziły mnie do tego, że siadłam tu przed komputerem i zaczęłam pisać. Oczywiście najpierw musiałam ugotować. O dojeniu krowy już nie piszę, bo to teraz zamierzchła przeszłość. Wspomnę może tylko tyle że szło mi nieźle, bo piana na mleku stała a to świadczyło tylko o tym jak szybko się doi krowę 😀

Do rzeczy bez pieprzenia.
Na moim blogu znajdziecie moją codzienną kuchnię. Często w niej wracam do wspomnień z dzieciństwa, wspomnień z miejsc, które odwiedziłam i jadłam tam coś wyjątkowego. To raczej są próby odtworzenia tego jedzenia. Jeśli publikuję tu coś na blogu to oznacza, że przepis został sprawdzony i mi posmakował. Jestem smakowo wybredna i te ochy i achy to są prawdziwe a nie po to by przyciągnąć czytelników.

Mam nadzieję, że spodoba się Wam moja strona. Uwielbiam rozmawiać o gotowaniu. Dzielcie się ze mną opiniami na blogu jak Wam posmakowało danie z mojego przepisu. Czekam na Wasze komentarze!

Lidka