Obecność 3: Na Rozkaz Diabła – recenzja filmu

Autor Pieprzyć z Fantazją

Miłośnicy horrorów o demonach, opętaniach z pewnością kojarzą małżeństwo Warrenów, które w w latach 70 – 80 ubiegłego stulecia zajmowało się przepędzaniem złych duchów i badaniem zjawisk nadprzyrodzonych.

Przyznam, że nie mogłam się doczekać następnego filmu z serii Obecność (ang. The Conjuring). Nie chciałam czekać aż film będzie dostępny na CDA czy Netflix, tylko wykupiłam bilet i późny wieczór spędziłam łącznie z kilkudziesięcioma obcymi mi ludźmi w kinie, no jak się nie ma co się lubi…ten się lubi kto się czubi…czy jakoś tak 😀

Małżeństwo Warrenów to popularna para demonologów w latach 70- tych, z ich doświadczenia i usług korzystał nawet Kościół Katolicki W USA, Edward Warren był jedynym świeckim demonologiem uznawanym przez Watykan.
Edward i Lorreine rozwiązali tysiące spraw określę je mianem ” z archiwum X”, słynna masakra w Amityville też dzięki nim właśnie została wyjaśniona.
Eda Warrena pożegnaliśmy w 2006 roku a jego żonę Lorreine całkiem niedawno, bo w 2019 roku. Jednak mimo straty ukochanego Lorreine kontynuowała ich dzieło.

Obecność 3: Na Rozkaz Diabła różni się dość mocno od wcześniejszych produkcji, powodem może być nawet to, że film powstawał pod lupą innego reżysera. Jeśli pamiętacie wcześniejsze filmy, to pewnie pamiętacie też towarzyszący temu niepokój, zaciekawienie, przerażenie i to właśnie wspomnienie tych emocji wygnało mnie późnym wieczorem z domu do kina.

Obecność 3: Na Rozkaz Diabła przedstawia sprawę młodego mężczyzny, któremu grozi kara śmierci za okrutne morderstwo. Zadaniem Warrenów jest znaleźć dowody na to, że chłopak w momencie zdarzenia był opętany. I tu się kłębek rozwija, ponieważ zanim wyjaśnią i wybronią mężczyznę, to muszą wyjaśnić poprzednią zbrodnię bardzo podobną do tej, którą się zajmują.
Nie polecam zabierać żadnych landrynek do kina, nie jest to zbyt bezpieczne, ponieważ mam wrażenie, że film ma za zadanie straszyć widza. Przyznaję się, że kilka razy podskoczyłam na krześle, podobnie jak w autobusie, gdy ten najechał na dołek.
Były jednak sceny, które mnie rozśmieszyły i mogę je nazwać „kiczowatymi”. No tak, to mogłam sama wziąć się za reżyserkę i nakręcić lepiej, nie?
Mam na myśli trupa z prosektorium, jak myślałam, że to był krótki epizod, to na widok za kilka chwil tego samego trupa u Warrenów parsknęłam głośno śmiechem, mocno przesadzona scena. Zgodzę się, ten film nakręcony był na faktach, ale poniekąd mogę go porównać do „Opowieści z Krypty” nie wiem czy pamiętacie tę serię filmów.
Czy chodząc z trudem przy pomocy laski można biegać? Owszem, w tym filmie to możliwe, życzę sobie takiej formy fizycznej jaką miał Ed Warren.

Nie chcę zdradzać szczegółów akcji filmu, musicie sami obejrzeć i sami się przekonać. Z pewnością nie jest to ten sam klimat, z którym przyszło nam się spotkać w poprzednich filmach. Z kina wyszłam trochę rozczarowana, ale zaspokoiłam swoją ciekawość.

Poprzednie filmy o Warrenach podniosły naprawdę mocno poprzeczkę następnym twórcom filmowym. Tu chyba jednak nie do końca udało się utrzymać narzucony wcześniej poziom. Brakowało aury tajemniczości i narastającego napięcia akcji. Straszenie było na pstryknięcie palcem…..ja akurat nie tego oczekiwałam.
Jednak polecę ten film przez sympatię dla Very Farmiga, która gra rolę Lorreine oraz sympatię dla Patricka Wilsona odtwórcy roli Eda, polecę również ten film przez to, że można się dowiedzieć jakimi sprawami im dane było się zajmować. Osoby lubiące tematykę demonów, opętań i tak go obejrzą. Jestem ciekawa Waszej opinii po oglądnięciu Obecności 3. Dawajcie znać w komentarzach.

Lidka

0 0 votes
Article Rating

Możesz również lubić

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Translate »
0
Would love your thoughts, please comment.x