Poranek na lubelskiej starówce

Autor

Nic nie popiszę dziś o gotowaniu. Dzień dość intensywny aczkolwiek bardzo pod każdym względem udany. Miałyśmy z córką dziś babski wypad na miasto. Wyjechałyśmy dość wcześnie, ale warto było 😀

Zerknęłyśmy co na giełdzie słychać. Przepiękne drzewka, sadzonki….a nic nie kupiłam :/ Córka za to kupiła sobie przynęty do wędkowania. Ok. Jej pasja. Ja taką miałam przez chwilę jak z tatą na ryby chodziłam. Mi przeszło, córka od maleńkiego lata i coś zarzuca nad rzeką.

Zrobiłyśmy sobie spacer po starówce lubelskiej. Tak wczesną porą to jest wręcz cudowne! Bardzo mało osób spacerujących i w spokoju można podziwiać zabytki.

Świetnie się bawiłyśmy podczas takiej wędrówki. Dawno nie jadłam a może nawet nie jadłam na śniadanie hamburgera z frytkami i colą w macu 😛 Zgrzeszyłam kulinarnie wręcz 😛 Jednak skrucha długo nie trwała, gdyż po południu poprawiłam drugim hamburgerem 😛

Siedzę teraz pełna i chyba nic już nie wtrząsnę. Córka w macu zerknęła na kartę z kaloriami. Moje śniadanie o zgrozo miało 1724 kcal! Jeny! Kazałam jej szybko schować tę kartę. Wolę nie wiedzieć.

Więcej będzie do zwiedzania po remoncie centrum. Zapowiada się prawdziwa frajda i niesamowite widoki. Jak ja jestem zwolenniczką bytu na wsi, to raz na jakiś czas przypomnieć sobie jak miasto wygląda wręcz wypada.

Jesteśmy umówione na następny babski wypad. Pewnie poświęcimy na to więcej czasu.
Będzie więcej zdjęć z pewnością 😀

 

 

 

fot. M.B

Wszystkie fotografie są autorstwa mojej córki.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Zobacz także