Koronawirus dotyczy każdego

Autor

Koronawirus to coś co sparaliżowało życie każdego człowieka w Polsce, Europie, na świecie. Myśleliście kiedyś o tym, w dobie tak rozwiniętej cywilizacji, zakupów na wyciągnięcie ręki, że nagle stracicie do tego dostęp? Ja nie myślałam. Z dnia na dzień nasze życie zmieniło się o 180 stopni. Musimy siedzieć w domach w miarę możliwości i róbmy to, od tego zależy nasze zdrowie i życie. Słuchajmy tych zaleceń, nośmy gumowe rękawiczki, jeśli już musimy wyjść do sklepu to idźmy, ale nie po to by tracić tam swój wolny czas, ale po to by kupić chleb, mięso czy artykuły chemiczne.

Słyszałam o koronawirusie w tv i czytałam w internecie. Ten temat był mi obcy i obok mnie. Gdzieś tam w Chinach pochorowali się masowo ludzie… żyłam swoim życiem, mnie to nie dotyczyło. To była ich sprawa.

Nie!

To nie była ich sprawa, to sprawa nas wszystkich.

Nie myślałam o tym, że to dopiero początek przewrotu w życiu.
Myślałam tak dopóki nie okazało się, że w niedalekiej okolicy ktoś zachorował na koronawirusa. Na drugi dzień po ogłoszeniu tej wiadomości sklepy od rana przepełnione były klientami a półki zrobiły się puste. Widziałam to, bo tego dnia pojechałam kupić zgrzewkę wody i mleko, bo akurat skończyły mi się te zapasy.
Widząc tę panikę sama zapłaciłam rachunek trzykrotnie większy niż zamierzałam. Widziałam czerwonych na twarzy i zmęczonych pracowników marketów. Widziałam biegających ludzi z listą zakupów. Widziałam rozrzucony towar bez ładu, widziałam puste półki. Nie dotarło to wszystko do mnie jak właśnie po tym co zauważyłam w sklepach. Panika innych ludzi udzieliła się i mi. Ja bardziej panikowałam może z takiego powodu, że zabraknie artykułów spożywczych.

W domu przemyślałam sytuację. Postanowiłam następnego dnia wybrać się z listą i zrobić zakupy na tyle rozsądne, by w mące i ryżu nie zalęgły się mole. Zakupiłam zaś więcej mięsa, ponieważ mam dużą zamrażalkę to się ładnie przechowa.

Tego dnia co wybrałam się z listą było już mniej ludzi w sklepie. To wiadomość o chorej osobie spowodowała takie kolejki i popłoch. Wyczuwało się to w powietrzu, tę panikę. Drugiego dnia było odrobinę spokojniej. Kupiłam wszystko co chciałam. Miałam tak duże zakupy aż wzięłam w sklepie koszyk na bilon. Ten kosz jest największy.
W domu mięso podzieliłam na porcje, podpisałam woreczki i zamroziłam. Wróciłam do czytania wiadomości w internecie….
Kolejne chore osoby w regionie, kolejne objęte kwarantanną. Coraz bardziej docierało to do mojej świadomości.
Zaczął pojawiać się realny niepokój przed chorobą.
Pojechałam do bliskiej apteki by kupić gumowe rękawiczki. Na aptece widniała kartka z napisem ” w aptece może przebywać tylko jeden klient”. To spowodowało następny przypływ paniki. Gdzie? Na tym zadupiu co mieszkam zagrożenie koronawirusem?????

Tak może koronawirus być i na zadupiu

Wielu z nas tych z „zadupia” pracuje i bywa w większych skupiskach ludzi. Każdy z nas może być nosicielem. Możemy z większego skupiska ludzi przynieść prezent i na zadupie.
Każdy z nas jest traktowany jako ten podejrzany z chorobą.
Ta kartka przyklejona do drzwi apteki otworzyła mi umysł. Przychodnia zdrowia przyjmuje pacjentów tylko w nagłych przypadkach, kiedy lekarz faktycznie musi obejrzeć chorego.
Koronawirus dotarł nawet na zadupie Polski.

Koronawirus może dotyczyć także Ciebie, Ciebie i mnie

Nie wiem czy podczas zakupów nie zaraziłam się.
Chociażby taki incydent pośrodku marketu. Jakaś kobieta krzyczy do dwóch panów: wy jesteście zarażeni! Graniczyło to z psychozą, ale nie znam powodu tego oskarżenia.
A skąd wiemy z kim my się mijamy w supermarkecie na zakupach? Czy ta osoba nawet nie wiedząc jest nosicielem?
Każdy z nas może być nosicielem….

Dlatego siedźmy w domu, gotujmy ten ryż, makaron, grajmy w w planszówki, karty. Oglądajmy i kłóćmy się o pilota do tv. Ten czas niech zbliży rodziny do siebie. Zauważmy dobrą stronę tej kwarantanny. Na zakupy niech wyjdzie jedna osoba i nie róbmy wycieczek rodzinnych. Na wycieczki tego typu przyjdzie czas jak powietrze, atmosfera oczyszczą się. To nie będzie jednak tak szybko. Bądźmy cierpliwi i dbajmy o czystość. Maseczki teraz to towar deficytowy, ale rękawiczki można nabyć. Zabezpieczajcie się przed każdym wyjściem w tłum.

To chodzi o Wasze życie i Waszych bliskich!

Śmiejmy się z memów, widzimy ich wiele w internecie. Śmiech to zdrowie. Jednak bądźmy ostrożni i zachowajmy zdrowy rozsądek. Nie ma wyjść rodzinnych do sklepu czy spożywczego czy budowlanego. Polacy to taki naród, że czas kwarantanny wykorzystają na remont. A nie zastanawialiście się, że w markecie budowlanym też spotkacie kogoś z koronawirusem?

Siedzieć na dupach w domu kochani!

Ja kończąc ten wpis mam nadzieję, że mój pracodawca umożliwi mi pracę zdalną. Boję się wracać do pracy, boję się tłumów. Chcę żyć i chcę by moja rodzina była zdrowa.
Rodziny, które mają kogoś za granicą…jeśli są tam bezpieczni i nie narażeni na wirusa to rozwiązanie samo się nasuwa….

Lekarze, pielęgniarki i pielęgniarze

Ukłony w Waszą stronę za tę robotę co robicie narażając własne życie…Wielki szacunek i podziw. Podjęliście się tej pracy z powołania, wywiązujecie się niesamowicie bohatersko z zadań. Jesteście bohaterami!

Pracownicy sklepów

Ze swojej strony mogę obiecać, że nie będę częstym gościem w sklepie. Kto jak nie Wy obok personelu medycznego jesteście narażeni na wirusa? Trzymam kciuki za Was i życzę zdrowia. Widziałam Was próbujących uzupełniać towar na półkach tak, żeby wystarczyło dla każdego. Pracujecie w biegu i popłochu. Całym sercem jestem z Wami, kiedyś też pracowałam na takim stanowisku, ale nie w takich warunkach jak Wy teraz. Nikt nie chciałby być na Waszym miejscu ….

Trzymajmy się razem, ale na odległość!

Lidka

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Zobacz także