Koronawirus. Home office

Autor

Home office to sposób na wywiązanie się z umowy o pracę wobec swojego pracodawcy, ale w domowym zaciszu. Pracowaliście tak? Jakie macie doświadczenia z taką pracą?

Koronawirus zmienił życie codzienne wielu z nas. Zostały zamknięte szkoły, mamy ograniczony dostęp do przychodni, wielu instytucji. Fabryki robią przestój, sklepy skracają czas pracy, obowiązują sztywne zasady co do swobodnego poruszania się w miejscach publicznych. We wcześniejszym poście o koronawirusie pisałam, że martwię się czy pracodawca umożliwi mi zdalną pracę. Umożliwił. Mam nadzieję, że na wystarczająco długi czas, by przeczekać szalejącego wirusa na zewnątrz.

Obawiałam się trochę jak pogodzę świadomość tego, że obok leży wysuszone pranie a ja pracuję na komputerze. Pranie leżało, leży wciąż i czeka na złożenie nawet jak skończyłam swoją pracę etatową. Nie krzyczało nie wołało „złóż mnie!”. Byłam tak skupiona, że poza pracą nie istniało nic.

Jednak cudowne uczucie to było takie, że przed pracą mogłam obudzić się tylko 30 minut wcześniej, szlafrok, kawa i wygodnie usiadłam na krześle przy stole, włączyłam komputer. Jak wypiłam kawę zalogowałam się i już byłam gotowa do pracy. Nie spostrzegłam się jak zleciały 3 godziny a ja pracowałam bez śniadania! Jak dla mnie to jakiś fenomen, ponieważ ja NIGDY nie zaczynam pracy bez śniadania. Zmusiłam się by wstać i zrobić sobie chociaż kanapkę. Jednak okazało się, że kanapka smakuje najlepiej w pracy, to wróciłam z kanapką do obowiązków.

Nie mam pojęcia jak tak szybko mógł mi zlecieć czas. Zrobiłam mnóstwo rzeczy i to w wielkim skupieniu. Okazało się nawet, że córka umie robić pyszne tosty, bo przyniosła mi jak sobie przygotowywała śniadanie. Zawsze lubiłam ciszę podczas pracy, akurat tego brakuje mi w moim miejscu pracy, może stąd to moje wyjątkowe skupienie się na obowiązkach. Nagle okazało się, że z łatwością mogę rozwiązać problem, nad którym głowiłam się w miejscu pracy.

Stwierdzam, że taki system pracy odpowiada mi bardzo. Jestem bardziej wydajna i skuteczna. Z pewnością też bardziej wypoczęta, nie wstaję tak wcześnie jak wtedy kiedy do pracy dojechać muszę. Moje koty były grzeczne i smacznie spały na kanapie, dokuczały dopiero jak zrobiło się ciemno. Miałam ciszę, spokój i jasność umysłu.

Nie wychodziłam z domu, zrobiłam w spokoju obiad po skończonej pracy i nawet posprzątałam. Teraz siedzę tu i opisuję moje odczucia. Moja córka jest już dorosła, w przypadku jak ktoś ma małe dzieci taka praca pewnie wygląda nieco inaczej. Na pełne skupienie pewnie ciężko liczyć, ktoś dzieci przecież pilnować musi.
Mam nadzieję, że wielu z Was ma możliwość pracy w domu…..
Korzystając z tego, że wspomniałam tu o trapiącym nas ostatnio globalnym problemie dziękuję tym, którzy nami się opiekują w tak ciężkim czasie. Dziękuję pracownikom sklepów, służb. Ryzykujecie swoje zdrowie i zdrowie najbliższych dla innych. Wielki szacunek kochani i dużo zdrowia dla Was i dla nas, bo nasze zdrowie to Wasze zdrowie.

Lidka

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Zobacz także