Domowy zakwas na żurek

Autor

Cześć!

Święta wielkanocne mają do siebie …żurek.

Chyba już jest odpowiednia pora, aby przygotować składniki na swojski żurek.

Nie ma nic trudnego w jego przygotowaniu.
Robi się pierwszy raz, drugi, trzeci, potem już samemu się coś kombinuje i dochodzimy do własnego przepisu.

Jak dla mnie przepis, nie jest po to by sztywno się go trzymać. Coś nam może nie smakować albo znów czegoś nam w daniu brakuje. To robimy po swojemu.

Może należy pamiętać czasami o pewnych zasadach, ale one są ……wiadomo po co.

Ileż to ja magicznych ksiąg się naczytałam zanim zrobiłam pierwszy raz. Ile porad nasłuchałam.
Owszem pewne rzeczy np. w tym przypadku są konieczne: woda, mąka żytnia, razowa. Dalej to już jak nam kubki smakowe podpowiadają.

Naszykowałam zakwas do żurku.

Robię tęgi zakwas. Ma być wyczuwalny mocno czosnek, ziele i liść laurowy.
Niektórzy robią na samej mące, wodzie i czasami czosnku. Pewnie też smaczny.

Do zrobienia mojego zakwasu był mi potrzebny słoik 0,9 l.
Wrzuciłam tam wcześniej ususzony chleb razowy. Kiedyś zostało mi troszkę z bochenka i ususzyłam go właśnie w tym celu.

Dodałam 2-3 łyżki mąki razowej, 3-4 większe ząbki czosnku. Rozgniotłam go w łupinkach. Przecież i tak na koniec się odcedza.

Dodałam kilka ziaren ziela angielskiego i 4 liście laurowe.
Zalałam wszystko przegotowaną letnią wodą.

Nie miałam gazika, to przykryłam kawałkiem ręcznika papierowego i okręciłam gumką.
Na parapecie postał 5 dni.

Przez ten czas wieczorami podglądałam co się z nim dzieje. Lekko przemieszałam, żeby nie zebrała się na górze pleśń.

Po zalaniu wodą wszystko uniosło się do góry. Pierwszym znakiem, że zakwas zaczyna pracować jest to, że składniki opadają na dno.

Nie zawsze od razu jest dobry. Jeśli za mało jest kwaśny, to przetrzymajmy go jeszcze dłużej w takim stanie.
Mój jak osiągnął odpowiednią kwaśność, przemieszałam i przelałam przez sito.
W lodówce można przechowywać do dwóch tygodni.

Lidka

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Zobacz także